wtorek, 28 stycznia 2014

Prolog.



Anioły. Wątek może trochę banalny i przechodzony, ale co teraz takie nie jest? Mam nadzieje, że uda mi się wprowadzić w to coś świeżego. Że warto będzie przeczytać. Zapraszam do czytania! 


Boimy się, że spotka nas coś złego, bardziej niż tego, że sami staniemy się źli. Czyżby to pierwsze faktycznie było gorsze? Czy lepiej kiedy ktoś rzuci w nas kamieniem, czy kiedy to my rzucimy w niego? Wolisz ranić, czy być ranionym? Odpowiedź nasuwa nam się niemal od razu. Tylko, że nikt nie wie czy mamy racje. Przecież karma wraca. Prędzej czy później, zapłacimy za swoje grzechy. Są rzeczy, których się nie wybacza i błędy, których się nie zapomina.
Sprawiedliwość i równowaga. To ratuje nasz świat przed chaosem. Nie chodzi o to, żeby wszystko było idealne. Chodzi o to, żeby było tyle samo dobra, co zła. O pewien porządek na świecie, o zwykłą naturalną równowagę. Ktoś musi sprawować nad tym piecze. Ktoś musi pilnować, aby świat nie zwariował. Zawsze będą dobrzy i źli. Zawsze będą diabły i anioły. Jak wierzysz w niebo, to musisz też wierzyć w piekło. Bez jednego drugie nie może istnieć.
Zastanawiałeś się kiedyś, czy na prawdę jest ktoś tam na górze? Pilnuje, żeby nie stała ci się krzywda? Obserwuje każdy twój krok, chowa się w twoim cieniu. Czasami pozwala ci cierpieć dla twojego własnego dobra. Pozwala ci popełniać błędy, żebyś coś z tego wyniósł. Tak wyobrażasz sobie swojego anioła? A co gdyby ludziom dać aureole? Sprostaliby tym oczekiwaniom?
W czasach, w których nie wiadomo gdzie leży granica między dobrem a złem, nawet anioły grzeszą.